ulisses z bagdadu

Download Ulisses z Bagdadu

Post on 14-Mar-2016

213 views

Category:

Documents

0 download

Embed Size (px)

DESCRIPTION

Eric-Emmanuel Schmitt, Ulisses z Bagdadu

TRANSCRIPT

  • Eric-Emmanuel

    Schmitt

    Ulisses z Bagdadu

    Schmitt_Ulisses z Bagdadu_broszura.indd 1 2010-01-26 10:42:24

  • W Y DAW N IC T WO Z NA K

    K R A KW 2010

    Eric-Emmanuel Schmitt

    przekadJan Maria Koczowski

    Ulissesz Bagdadu

    Schmitt_Ulisses z Bagdadu strony.indd 3 2010-01-21 09:37:38

  • Obce jest to tylko, co nieludzkie

    Jean Giraudoux, Elpenor

  • 7

    Nazywam si Saad Saad, co po arabsku zna-czy Nadzieja Nadzieja, za po angielsku brzmi jak Smutny Smutny. Z tygodnia na tydzie, cza-sem z godziny na godzin, a niekiedy w bysku sekundy moja prawda przechodzi z arabskiego na angielski; w zalenoci od tego, czy jest mi do-brze, czy te le staj si Saadem Nadziej lub Saadem Smutnym.

    Na loterii narodzin mona wycign dobre lub ze losy. Jeli koo wskae Ameryk, Europ lub Japoni, wszystko jest jasne: rodzimy si tylko jeden raz i nie trzeba zaczyna od nowa. Jeli jed-nak na wiat przyjdziemy w Afryce lub na Bli-skim Wschodzie...

    Zdarza mi si ni o chwili tu przed narodzi-nami: wwczas poprawiam i koryguj koo, ktre obraca si wrd komrek, moleku i genw po-prawiam, by zmieni wynik. Nie chodzi mi o wy-gld. Chodzi o to, by na wiecie pojawi si w in-nym miejscu. W innym miecie lub kraju. Brzuch ten sam oczywicie. Trzewia mej ukochanej matki,

  • 8

    brzuch skadajcy mnie na ziemi, na ktrej mog wzrasta. Byle nie ta dziura, z ktrej za dwadzie-cia lat bd musia si wydosta.

    Nazywam si Saad Saad, co po arabsku zna-czy Nadzieja Nadzieja, za po angielsku brzmi jak Smutny Smutny. Chciabym trzyma si wersji arabskiej i pomiennych obietnic, jakie moje imi krelio na niebie. yczybym sobie, bym prze-peniony jedynie dum mg rosn, dojrzewa i wyda ostatnie tchnienie w tym samym miejscu, w ktrym si pojawiem, niczym drzewo, ktre rozkwita pord swoich, a potem samo nie szcz-dzi odroli, dopeniwszy nieruchomej podry w czasie. Bybym zachwycony, dzielc iluzj ludzi szczliwych, ktrzy wierz, e yj w najpikniej-szym miejscu na ziemi i nie musz go z niczym porwnywa. To bogosawiestwo odebray mi wojna, dyktatura, chaos, tysice cierpie i nad-miar mierci.

    Za kadym razem, gdy ogldam w telewizji prezydenta Stanw Zjednoczonych Georgea Busha, dostrzegam w brak wtpliwoci. Mnie tego brakuje. Bush jest dumny z bycia Amery-kaninem. Jakby byo z czego. On nie urodzi si w Ameryce, ale j wymyli. Tak. Stworzy j przy pierwszej swojej kupce na porodwce, udoskona-li w pieluchach, gdy gaworzy w obku, i na ko-niec pomalowa kolorowymi kredkami na awce

  • 9

    w podstawwce. To przecie normalne, e teraz, gdy dors, kieruje Ameryk! Byle nie mwi przy nim o Krzysztofie Kolumbie to go wkurza. Ani sowa o tym, e Ameryka bdzie trwa po jego mierci. To go rani. Jest tak upojony swym po-chodzeniem, jak gdyby zawdzicza je samemu sobie. Syn siebie samego, a nie rodzicw. Sobie przypisuje zasug za co, co byo mu dane. Co za wspaniaa arogancja! Jake cudowne tpe sa-mozadowolenie! Co za wspaniaa prno, ktra domaga si odpowiedzialnoci za co, co si otrzymao! Zazdroszcz mu. Podobnie jak ka-demu czowiekowi, ktry mieszka w miejscu na-dajcym si do mieszkania.

    Nazywam si Saad Saad, co po arabsku zna-czy Nadzieja Nadzieja, a po angielsku Smutny Smutny. Raz jestem Saadem Nadziej, kiedy in-dziej Saadem Smutnym, nawet jeli w oczach wikszoci jestem nikim.

    U kresu podry i na pocztku nowej pisz te sowa, by si usprawiedliwi. Urodzony tam, gdzie nie naleao si urodzi, chciaem wyjecha. Sta-rajc si o status uchodcy, zmieniaem tosa-moci z lepszych na coraz gorsze: migrujcy, e-brzcy, nielegalny, bez papierw, bez praw, bez pracy. Jedyne, co do mnie pasuje, to ukrywa-jcy si. Nie pasoyt, nie wyzyskiwacz, ani tym bardziej spryciarz. Po prostu ukrywajcy si. Nie

  • nale do adnego narodu. Nie nale do kraju, z ktrego uciekam, ani do tego, do ktrego chc si dosta, ani do kraju, przez ktry jad. Ukry-wam si. Po prostu ukrywam. Nigdzie nie witany. Wszdzie obcy.

    Czasami mam wraenie, e staj si obcy ga-tunkowi ludzkiemu...

    Nazywam si Saad Saad, ale swego rodowego nazwiska prawdopodobnie nikomu nie przeka. Wbity w dwa metry kwadratowe mego prowizo-rycznego lokum wstydz si prokreacji, a tym sa-mym przeduania katastrofy. Tym gorzej dla mej matki i ojca, ktrzy tak fetowali moje przyj-cie na wiat. Bd ostatnim Saadem. Ostatnim ze smutnych lub ostatnim, ktry mia nadziej. Niewane. Ostatnim.

  • 11

    1

    Urodziem si w Bagdadzie, w dniu, w kt-rym Saddam Husajn zauway swj pierwszy siwy wos. Wpadszy w furi, wrzeszcza na cay pa-ac tak gono, e o mao nie pky mu yy na szyi. Wezwa swego fryzjera, by ten natychmiast przefarbowa jego siwe wosy na kruczo. Po czym oznajmi trzscemu si ze strachu mczynie, e czyni go odtd odpowiedzialnym za najmniej-sz oznak swego starzenia si: ma mie oko na kady siwy wos! Innymi sowy, urodziem si w dniu, w ktrym Irak unikn katastrofy. Fa-talna czy pomylna to wrba?

    Przytaczam ten szczeg, gdy w fryzjer spo-krewniony by poprzez maestwo z ciotk ku-zynki siostry przyrodniej mojej matki. C, ro-dzina... Gdy tego wieczora przyszed do nas, by witowa moje narodziny, nie mg si powstrzy-ma, by nie opowiedzie ojcu, co mu si przyda-rzyo. Skryci za kotar, rozmawiali ciszonym go-sem. Golibroda nie przyzna si jednak ani tej nocy, ani nastpnej gdzie pojawiy si obumare

  • 12

    woski: czy na gowie, czy te na innej czci pre-zydenckiego ciaa. Jego milczenie byo wymowne. Kady wie, e w naszym kraju mczyni, kt-rzy dugo chc wyglda msko, farbuj sobie na czarno zarost nad genitaliami.

    Moi rodzice mieli w kadym razie dwa powody do witowania: na wiat przyszed syn, a tyran zacz si starze.

    Przyjto mnie jak cud. Normalna sprawa: po czterech crkach byem kim, kogo nikt si nie spodziewa. Rowa kluseczka wiercca si mi-dzy moimi nogami wzbudzaa okrzyki ekstazy i dynastyczne nadzieje. Zanim powiedziaem lub zrobiem co mdrego ju mnie wielbiono. Za-ledwie po kilku godzinach ycia daem powd do wiekopomnego wita, a nazajutrz do nie-strawnoci i historycznego kaca.

    W dziecistwie rozpieszczany, duo pniej ni moi rwienicy zrozumiaem, jak yj lub nie yj moi rodacy.

    Mieszkalimy w niewielkim beowym budynku o rzut kamieniem od liceum, w ktrym nasz ojciec by bibliotekarzem. Rzecz jasna, szkoa bya szko Baasu, biblioteka bibliotek Baasu... Do Baasu, czyli rzdzcej partii prezydenckiej, naleay radio, telewizja, basen, gimnazjum, kino, kawiarnie, a na-wet burdel dodawa mj ojciec.

  • 13

    Pocztkowo wydawao mi si, e w yciu licz si tylko trzy rzeczy: moja rodzina, Bg i Prezydent. Po napisaniu tego zdania przyszo mi do gowy, e jedynie odlego sprawia, i zuchwale podaj tak kolejno. W tamtym czasie grozioby mi za to wi-zienie, bowiem naleao przestrzega nastpujcej hierarchii: Prezydent, Bg, rodzina.

    Porozlepiane wszdzie fotografie Prezydenta strzegy naszego codziennego ycia. Jego posta wida byo w budynkach administracji publicz-nej, w prywatnych kramach, barach i restauracjach, sklepach chemicznych i spoywczych. Maych zdj Prezydenta uywalimy jako zakadek w podrcz-nikach. Kady afiszowa si z wizerunkiem arab-skiego Wodza i czyni to albo z przekonania, albo z ostronoci lub tchrzostwa. Oprawiony obra-zek z Saddamem Husajnem bywa najskuteczniej-sz ochron przed zym losem, niezbdnym, cho wystarczajcym minimum, bowiem niewyjanione zatrzymania i aresztowania bez powodu spaday na ludzi czciej ni deszcz. Osobicie miaem wra-enie, e poprzez te obrazy Prezydent nas obserwo-wa. Nie by rysunkiem na papierze. Nie. On tam by. W oczach mia ukryt kamer, a w papiero-wych uszach mikrofony. ledzi kady nasz ruch i kade sowo. Wiedzia o wszystkim. Jak wielu irac-kich uczniw przypisywaem Saddamowi wszelk wadz i zdolnoci. Nie myliem si zbytnio.

  • 14

    Od czasu do czasu jaki mczyzna znika. Mimo e mia rodzin, on, dziecko, wnuka nagle wszelki such po nim gin. Wytumacze-nia byy dwa: albo ten mczyzna zaangaowa si w ruch oporu przeciwko Saddamowi, albo te uwiziono go, torturowano, a potem zabito wa-nie za to. Nikt tych hipotez nie sprawdza, bo le-dzenie prawdy byo niebezpieczne. Zaginionego pozostawiano wic jego losowi i nikt nie wiedzia, czy ukrywa si w grach dawnego Kurdystanu, czy te rozpuszczono go ju w kwasie.

    Jako dziecko przyjmowaem to normalnie, cho stwr z obrazkw budzi strach. Zgodnie z dziecic logik normalne byo wszystko, co odkrywaem, i do potworw byem przyzwyczajony. Karmiony przez ojca okrutnymi bajkami lub staroytnymi legen-dami w rodzaju eposu o Gilgameszu, pojmowaem los jako co narzuconego, mrocznego i gronego i nie wyobraaem sobie wiata bez Saddama Hu-sajna, jego absolutyzmu, kaprysw, gnieww, uraz, humorw, nietolerancji czy przewrotw. By dla mnie bohaterem, ktrego czciem rwnie mocno, jak si go baem. Jedyna rnica midzy wiatem ba-jek a rzeczywistoci bya taka, e tu, poza kartami ksiki, z dala od zaczarowanych krlestw, smok nazywa si Saddam Husajn.

    Bezporednim i jedynym konkurentem Sad-dama by, moim zdaniem, Bg. Wiele wsplnego

  • 15

    i prawie adnej rnicy: take i Bg budzi lk i sza-cunek; take i do niego doroli kierowali dyskretne skargi i pomienne podzikowania; take i jemu nie naleao si sprzeciwia. Nieraz zastanawia-em si nad takim dylematem: Bg czy Saddam Husajn? W tym pojedynku na wpywy Bg nie mia jednak rwnych szans. Po pierwsze nie mie-sza si w ycie codzienne, zwaszcza w Bagdadzie... Po drugie zemsta zajmowaa mu wicej czasu ni Saddamowi... Bez szemrania znosi zniewagi, za ktre Saddam kara, zanim przyszy komukolwiek do gowy. Tym wanie Bg rni si dla mnie od Saddama: by flegmatyczny, nie tak zawzity i po-rywczy. Roztrzepany. Albo nieuwany... Miaem pewn hipotez: skoro Bg nie spieszy si z kar, to moe jest dobry? Nie byem pewien, cho takie zachowanie przemawiao na jego korzy. Bg by wic dla mnie kim milszym od Saddama. W do-datku by kim prastarym, chocia i Saddam ist-nia w moim krtkim yciu od pocztku. Bardziej odpowiadali mi wreszcie ludzie Boga ni ludzie Saddama: brodaci imamowi